niedziela, 15 maja 2011

Give me more colors!

Witajcie kochani, a może raczej kochane :)
Na wstępie chciałam podziękować za wszystkie komentarze, które zamieściłyście pod poprzednim postem. Szczerze powiem, że po ostatnim usunięciu posta przez bloggera, nie spodziewałam się, że będzie ich aż tyle :) To naprawdę wiele dla mnie znaczy.

Dzisiaj mam dla was znowu bardziej elegancki outfit, przełamany odcieniem czerwieni. To jeden z moich ulubionych kolorów, bo ożywia każdą stylizację. Zdjęcia robione w drodze na komunię, kilka kilometrów za miastem. Widoki naprawdę świetne, nawet udało mi się załapać na kwitnący rzepak. Jedynie słońce było dzisiaj strasznie kapryśne, bo się co chwilę chowało za chmurami.

Zdjęcia robione przez moją mamę naszym starym aparatem, także musicie mi wybaczyć jakość oraz wszystkie fotograficzne faux pas :)









 headband: local shop
jacket: denimco, SH
lace blouse: SH
trousers: SH
shoes: inherited

8 komentarzy:

  1. ciekawy żakiecik :)
    Basia.

    OdpowiedzUsuń
  2. swietnie wygladasz,fajne akcenty kolorytyczne!!

    http://laughing-in-the-purple-rain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wlsnie odkrylam Twoj blog i stwierdzam,ze jest swietny!wszystkie Twoje outfity sa stylowe,zdecydowanie bede tutaj czestym gosciem.

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję. :) koturny z allegro i ciężko powiedzieć czy lepsze. inne. :p
    outfit udany i bardzo fajne akcenty tego czerwonego, tudzież może nawet 'grejfrutowego' koloru. oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. masz cudowne włosy! i bardzo podobają mi się spodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. torebka bardzij w wieczorowym klimacie al wygladasz bardzo uroczo

    OdpowiedzUsuń

1, 2, 3... you can criticize me now!

Istotną kwestią jest odróżnienie krytykowania od krytykanctwa.Prawdziwa krytyka ma a celu nie sprawienie przykrości osobie krytykowanej, ale pokazania błędów, tylko i wyłącznie w tym celu by osoba krytykowana mogła je naprawić. I to nazywamy konstruktywna krytyką. Natomiast gdy ktoś negatywnie ocenia pracę innego człowieka nie znając się na tym, nie podając żadnych rzeczowych argumentów i stosując wszelkie możliwe sposby zranienia krytykowanego to żaden z niego krytyk - raczej pasuje tu słowo krytykant.