poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Change of perspective

Jak Wam pisałam wcześniej, dostałam się na staż i trafiłam do magazynu. Efekt nowości minął po dwóch tygodniach i zaczęłam się najzwyczajniej w świecie nudzić. Ogrom czarnej roboty mnie przytłaczał, a i tak nie widziałam jej sensu - gdziekolwiek sprzątnęłam, zaraz był bałagan. Zachodziłam w głowię jak jedna stażystka ma zaprowadzić porządek, skoro nie potrafią tego zrobić kierownicy. Poza tym wewnątrz siebie czułam, że zostałam stworzona do poważniejszej pracy niż oklejanie regałów czy robienie inwentaryzacji. Mimo dobrych chęci i pozytywnego nastawienia po miesiącu pracy moja irytacja osiągnęła apogeum. Chodziłam wkurzona, plułam jadem na prawo i lewo, a nad głową wisiały mi chmury burzowe. 'Utknęłam tu na trzy miesiące' - myślałam załamana.
Następnego dnia musiałam załatwić papierkologię, więc udałam się do kierownika logistyki po podpis. Jakie było moje szczęście, gdy powiedział mi, że od przyszłego tygodnia przechodzę do biura. Miałam ochotę skakać pod sufit z radości!
Jednak zadał mi on kilka pytań dotyczących magazynu i okazało się, że - mimo że spędziłam tam miesiąc - nie wiedziałam podstawowych rzeczy. Doznałam szoku. Tak niewiele umiem, a tak wiele muszę się jeszcze nauczyć! Dostrzegłam, że poczułam się zbyt pewna siebie i odrzuciłam elementarną naukę, jaką mogłam dostać w magazynie. W końcu to on jest podstawą całej logistyki! Olśniło mnie, że to, na co najbardziej narzekałam, było najlepszym prezentem od losu. Wystarczyło spojrzeć na to z innej perspektywy. 
Rzeczy nie zawsze są takie, na jakie wyglądają.










Stylizacja: Change of perspective
bluzka: SpeciallySelected (sh)
spodnie: sh
marynarka: sh
buty: Boti
zegarek: Perfect (allegro)

46 komentarzy:

  1. Jeansy i biel zawsze fajnie się łączą, a marynarka dodaje całości swieżości!

    https://www.facebook.com/pages/Make-Me-Trendy/569867759713914

    OdpowiedzUsuń
  2. taki los stażysty, ale od czegoś trzeba zacząć, nikt nie rodzi się prezesem, choć co niektórym tak się wydaje, że on już wszystko umie ;-)

    pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy post ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Łooo, znam to!:)
    Ja też zaczynałam na stażu od brudnej roboty, również plułam jadem i robiłam wszystko żeby się uwolnić od układania akt w archiwum i udało się! "Awansowałam":)
    Często pozory baaardzo mylą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne spodnie, fajnie leżą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Grunt to zobaczyć jakieś kolory nawet jeśli dookoła szaro :) Gratulacje, plus bardzo ładna stylizacja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Początki staży/praktyk to zazwyczaj euforia - że się jest, że coś się robi, a potem? Potem chcemy coś więcej, więcej odpowiedzialnych i poważnych rzeczy. Ale ja też się przekonałam, że trzeba doceniać te "proste zadania" :) Nie ma lekko!

    Jesteś bardzo mądrą dziewczyną!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie spodziewałam się po tobie takiej reakcji. Dla mnie to coś w stylu - tyle studiuję, tyle się uczę, więc nie będe pracować fizycznie/robić takich głupot. Uważam, że młodym ludziom strasznie brakuje pokory. Wiedza ze studiów to nie wszytsko. Sama studiujac dziennie można powiedzieć kierunek uważany za prestiżowy, pracowałam jako kasjerka. Jednak teraz w tej samej firmie mam już całkiem inne stanowisko. Takie doświadczenia bardzo dużo uczą człowkie - wiedzy cenniejszej niż z książek, takije życiowej. Kształtuje to charakter. I teraz wiem, że są to moje cenne doświadczenia. Mam całkiem inne podejście i stsunek do pracy niż osoby, które zaczynają swoją ścieżkę zawodową od poziomu do, którego ja musiałam dojść, a oni nie. Niemniej jednak gratulacje, że sie przyznałaś do takich zachowań.

    Pozdrawiam serdecznie
    i życzę powodzenia :)

    nkkb

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz racje, czasami trzeba spojrzec na to co sie robi z boku aby dostrzec ich wartosc ;)

    xxo

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog, bardzo inspirujący.
    www.kashmirinspirations.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. chyba pisałam post na podobny temat :)) rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają, w każdej sytuacji trzeba widzieć jej dobre strony :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam cie czytać!
    I choć nie zawsze tutaj coś skrobię, to zagladam:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna stylizacja, bardzo podobają mi się Twoje jeansy :D. Najgorzej jest jak się robi coś czego się nie lubi no i do tego ta praca nic nie daje, tak jak w Twoim przypadku zaraz znowu był bałagan.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rewelacja Kochana, świetna,stylizacja,bardzo mi się podoba twoja marynarka i jeansy. Świetny blog:)
    Obserwujemy i lubimy się na FB?
    Pozdrawiam serdecznie:)
    http://zocha-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie wyglądasz:D Chociaż chyba lepie prezentowałabyś się gdybyś miała czarne szpileczki, co o tym myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  15. te spodnie świetnie leżą, a bluzka ślicznie łączy się z żakietem ;)
    Mi się wydaje, że z miejsca czy sytuacji, w której nie czujemy się komfortowo ciężko jest wyciągać nową wiedzę, doświadczenia czy uczyć, męczenie i niechęć przysłania nam wszystkie plusy danej sytuacji. Cieszę się, że zmieniasz miejsce, mam nadzieję, że w biurze będzie lepiej, dużo lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zawsze mądre i przemyślane słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  17. usmiech jest najlepszym dodatkiem :) super wyglądasz, promieniejesz :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od dawna poszukuję takich spodni! świetna stylizacja :))

    Zaobserwujesz i skomentujesz? Dopiero zaczynam ----> Seszel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Aż tak długo musisz wytrzymać?:( Współczuję. Dobrze, że cię przenoszą. Choć nie wiadomo co tam może cię zaskoczyć ;)
    Wiedz, że może być gorzej. Ja na praktykach w hotelu myłam naczynia. Ręcznie ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Swietna stylizacja :) czekam na wiecej!

    +obserwujemy?

    www.byblondepeanut.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. hehe no proszę trzeba czasem doceniać to co się ma :D powodzenia na stażu i zapraszam do czytania moich postów ;p
    http://majlena-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojejku jak ja Ci zazdroszczę tej marynarki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. och , pięknie wygladasz ! :)
    spodnie leżą na tobie idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniale wyglądasz w tych spodniach :-).

    OdpowiedzUsuń
  25. Kazdy musi przez to bagno przejsc taka kolej rzeczy ;-) Cheer Up!

    OdpowiedzUsuń
  26. bardzo ładny look! świetna marynarka!;)

    OdpowiedzUsuń
  27. cudownie ci w jeansach!!!✭ ✭ ✭ pozdrawiam z Gdyni!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  28. Grunt to pozytywne myślenie, moja praca też nie jest tą z mych marzeń, ale trzeba znaleźć jakieś pozytywy ;) Świetna marynarka!

    OdpowiedzUsuń
  29. ślicznie wyglądasz, bardzo ładna z Ciebie dziewczyna :-) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  30. Very nice photos, lovely look :)
    Do you want to follow each other, let me know?!

    http://danadimitras.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  31. top i marynarka - śliczne! przypominasz mi trochę Michelle z serialu "Skins" :)


    http://pamietnik-licealistki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Świetny zestaw! Bardzo w moim stylu. Marynarka jest przepiękna! Trudno uwierzyć, że tyle rzeczy zostało znalezionych w sh : )

    Co to perspektywy, to prawda. Wystarczy ją zmienić i od razu zauważa się nowe rzeczy. Życzę powodzenia na stażu!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Like this Look!
    The Blazer & the Shirt are great!
    Good Kombi!

    xx

    Alina
    wavystyle.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo fajny outfit! Świetna marynarka ;))

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo do twarzy Ci w tym żakiecie!

    OdpowiedzUsuń
  36. Miło popatrzeć:) Aż poczułam tęsknotę za budzeniem się wszystkiego do życia, za latem mimo, że na pogodę dzisiejszą narzekać nie mogę:)

    OdpowiedzUsuń

1, 2, 3... you can criticize me now!

Istotną kwestią jest odróżnienie krytykowania od krytykanctwa.Prawdziwa krytyka ma a celu nie sprawienie przykrości osobie krytykowanej, ale pokazania błędów, tylko i wyłącznie w tym celu by osoba krytykowana mogła je naprawić. I to nazywamy konstruktywna krytyką. Natomiast gdy ktoś negatywnie ocenia pracę innego człowieka nie znając się na tym, nie podając żadnych rzeczowych argumentów i stosując wszelkie możliwe sposby zranienia krytykowanego to żaden z niego krytyk - raczej pasuje tu słowo krytykant.